Seria kosztownych „Odpoczynków w polu magnetycznym”

W dniu 14.02.2017r, w miejscowości Huta Turobińska inspektorzy transportu drogowego zatrzymali do kontroli, poruszający się po drodze wojewódzkiej nr 835 ciągnik siodłowy marli Volvo z naczepą marki Fliegl, należący do polskiego przewoźnika. Kontrolowanym pojazdem wykonywano krajowy transport drogowy rzeczy. W trakcie sprawdzania stanu technicznego pojazdów kontrolujący inspektor zauważył, umieszczony na impulsatorze tachografu magnes. Kierowca początkowo udawał, że nie wie skąd magnes znalazł się na impulsatorze ale w ostatecznie przyznał, że sam go tam umieścił w celu zmiany wskazań i rejestracji jego aktywności. Analiza zarówna danych zapisanych na karcie kierowcy jak i pamięci tachografu wykazała, że magnes był użyty na trasie co najmniej 20 km przed zatrzymaniem do kontroli. Kierowca potwierdził, że założył magnes w celu rejestracji „odpoczynku” w trakcie jazdy samochodu. Kierowca dodał, że stosuje magnes ponieważ wykonanie zleconego zadania przewozowego w wyznaczonym czasie jest niemożliwe chcąc dochować przepisów o czasie pracy kierowców.

Podobne naruszenie ujawniono także w dniu 15.02.2017r. na drodze krajowej nr 17, w miejscowości Łabunie Reforma, kiedy to zatrzymano do kontroli samochód ciężarowy marki Scania z przyczepą marki Scmitz-Gotha. W tym wypadku podejrzenie kontrolujących wzbudziło dziwne zachowanie kierowcy pojazdy. Po zatrzymaniu do kontroli kierowca nie podjechał w wyznaczone miejsce lecz zatrzymał się w pewnej odległości, wysiadł z pojazdu i zaczął coś manipulować przy samochodzie. Kiedy inspektor podszedł do kierowcy ten był bardzo podenerwowany, wręcz nie mógł opanować drżenia rąk. Zapytany o przyczynę tego wyjaśnił, że kontrola go bardzo stresuje. To tłumaczenie wydało się dziwne kontrolującemu zwłaszcza, że jest to kierowca zawodowy, który w swojej pracy wielokrotnie poddawany jest takim kontrolom. Skłoniło to inspektora do przeprowadzenia szczegółowej kontroli pojazdu. Analiza danych karty kierowcy i pamięci tachografu wykazała, że w chwili zatrzymywania do kontroli tachograf rejestrował „odpoczynek”. Kierowca przyznał się, że „jechał na magnesie”. Chciał w ten sposób „zaoszczędzić na czasie” i dlatego postanowił, jak stwierdził „zakombinować” z czasem pracy.

W obu przypadkach kierowcy pojazdów zostali ukarani grzywną w drodze mandatu karnego w wysokości 2.000 zł. Konsekwencje poniosą również przewoźnicy, którym grozi kara w wysokości po 5.000 zł. Nie to jest jednak najstraszniejsze w tych przypadkach. Najgorsze jest to, że świadomi swojego działania kierowcy i przewoźnicy, fałszując czas pracy kierowcy, mając przy tym na uwadze jedynie „swój interes” nie zastanawiają się nad tym, że zmęczony kierowca jest równie niebezpieczny jak nietrzeźwy kierowca.

Apelujemy o rozwagę!